Jestem zerem

Gdyby mi ktoś teraz powiedział, że jestem zerem, byłabym bardzo oburzona, ogromnie wstrząśnięta, bo nikt naprawdę nie lubi być oceniany czy krytykowany przez innych. Przecież to ja jestem ta cudowna i wspaniała, a ty…co ty tam wiesz… To ty jesteś zero! Ja dzisiaj widzę siebie jako dobro, to ty jesteś złem!

Czy rzeczywiście to ten drugi jest zerem? Czy to ten drugi jest zły?

Najpierw musimy uświadomić sobie, że wszystko co do nas dociera (wszystkie odczucia, pragnienia itp.) przechodzi przez nasz osobisty filtr percepcyjny i nie ma dwóch takich samych filtrów. Ja widzę dzisiaj na swój indywidualny sposób, ale mój towarzysz widzi to inaczej, równiej na swój indywidualny sposób. W tym filtrze wszystko osądzamy i oceniamy pod kątem przydatności. Zatem to co w mojej ocenie jest korzystne, dla kogoś innego może być szkodliwe.

W naszym ego nie jesteśmy w stanie wykonać żadnego ruchu bez oczekiwania jakiejś formy zapłaty. Dopiero kiedy natężenie pragnienia przekracza granicę pojawia się motywacja aby w końcu wykonać ruch w kierunku zaspokojenia pragnienia. Np. zmienię swoją pozycję na krześle, dopiero wtedy gdy poczuję, że jest mi niewygodnie. To znaczy, że nacisk pragnienia musi być większy niż niechęć do ruchu i zmiany. Czyli zysk związany z wykonaniem ruchu na krześle musi przewyższać zadowolenie z pozostawania w niezmiennym stanie . Podsumowując, zapłata będzie w tym, że nie będą mnie bolały plecy.

 

To oczekiwanie zapłaty skutecznie oddziela nas od prawdy, tak że nie jesteśmy w stanie wyjść poza czubek własnego nosa. Prawdę możemy poznać jednak tylko wtedy, gdy wykonujemy zadanie odwrotne od własnego interesu i po tym jak już wiemy, że drugi nie widzi tak samo mamy już możliwość poznać kim naprawdę jesteśmy. Tylko działając przeciw sobie możemy odkryć jak wstrętne mamy w sobie cechy, jak bardzo chcemy dla siebie i jak bardzo mamy w sobie zniekształcony obraz drugiego. Nasza reakcja na działanie przeciw sobie będzie zawsze bolesna i to właśnie ból pokazuje nasze zło. Widząc to zło nie chcemy tacy być. Wtedy naprawdę jestem zerem, czuję się zerem i zmieniam swój stosunek do drugiego, nie myśląc już o sobie, bo tylko kiedy przestaje myśleć o sobie, mam możliwość dostrzec tego, który jest poza mną i poznać miłość. To myślenie o sobie powoduje ból i cierpienie. To myślenie o sobie powoduje całe zło. To myślenie o sobie powoduje, że jestem zerem. Gdy przestaje myśleć o sobie świat jest całkowicie naprawiony.

Teraz już nie jestem dla siebie.

Teraz dla odmiany jako ta, która zrezygnowała z siebie, odnajduję, że nie mam jak drugiemu sprawić przyjemności i co gorsza sprawiam mu przykrość. Odpowiednio do tego ile odczuwam, że robię przykrość, zwalniam moją chęć otrzymywania. Ta chęć nie będzie już chęcią dla siebie, tylko chęcią aby nie sprawić drugiemu przykrości. Teraz jestem dla drugiego i wypełnia mnie miłość. I wielkość tego wypełnienia, tej miłości będzie zawsze zależała od tego jak bardzo nie będę chciała sprawić przykrości.

Przecież to krzesło nie zostało mi dane by bolały mnie plecy, lecz po to by wygodniej mi było wykonując swoje zadanie. I to jest właśnie esencja wszystkiego. Być zerem, to dać pierwszeństwo drugiemu.